Fraza „jak nakłonić narkomana do leczenia?” bardzo dobrze oddaje desperację rodziny.
W samym artykule będziemy jednak używać przede wszystkim określenia „osoba uzależniona od narkotyków”, ponieważ człowiek nie jest wyłącznie swoim uzależnieniem.
Najważniejsza odpowiedź brzmi:
nie istnieje sposób, który pozwala zagwarantować, że dorosła osoba uzależniona zgodzi się na leczenie.
Można natomiast zrobić bardzo dużo, aby zwiększyć prawdopodobieństwo podjęcia pomocy.
Najczęściej nie polega to na jeszcze mocniejszym nacisku.
Znacznie ważniejsze bywa:
zmiana sposobu rozmowy;
przedstawienie konkretnych faktów zamiast etykiet;
zaproponowanie jednego możliwego pierwszego kroku;
zaprzestanie finansowania i ukrywania konsekwencji;
postawienie realnych granic;
wykorzystanie momentu, w którym osoba sama doświadcza konsekwencji używania;
przygotowanie rodziny do tego, co zrobi również wtedy, gdy odpowiedź nadal będzie brzmiała „nie”.
W leczeniu narkomanii motywacja nie zawsze pojawia się przed pierwszym kontaktem ze specjalistą. Czasami zaczyna się rozwijać dopiero w czasie rozmowy i dalszej terapii.
Krótka odpowiedź
Aby zwiększyć szansę, że osoba uzależniona podejmie leczenie, warto rozmawiać wtedy, gdy jest możliwie trzeźwa i spokojna, wskazywać konkretne konsekwencje zamiast oskarżać, zadawać pytania dotyczące wcześniejszych prób przerwania i zaproponować konkretną konsultację zamiast od razu żądać wielotygodniowego pobytu.
Rodzina powinna również ustalić granice i przestać przejmować część konsekwencji używania.
Nie chodzi o to, aby człowieka „złamać”. Chodzi o to, żeby zmniejszyć liczbę powodów, dzięki którym może dalej udawać, że nic nie musi się zmienić, a jednocześnie pozostawić mu realną drogę do pomocy.
Spis treści
Toggle
Dlaczego osoba uzależniona nie chce się leczyć?
Rodzina często zakłada:
„On doskonale wie, co robi, ale po prostu nie chce przestać”.
Rzeczywistość może być bardziej skomplikowana.
Osoba może widzieć część problemu i jednocześnie nie uznawać jego skali.
Może wiedzieć, że narkotyki powodują konflikty, ale nadal uważać:
„Jeszcze nie jestem uzależniony”.
Może też doskonale rozumieć, że ma problem, ale panicznie bać się funkcjonowania bez substancji.
Dlatego przed próbą nakłonienia do terapii warto zrozumieć, co właściwie blokuje decyzję.
„Nie jestem uzależniony”
To jeden z najczęstszych argumentów.
Osoba mówi:
„Mam pracę”.
„Nie biorę codziennie.”
„Nie sprzedaję rzeczy z domu.”
„Znam ludzi, którzy biorą dużo więcej.”
„Potrafię zrobić dwa tygodnie przerwy.”
Żaden z tych argumentów samodzielnie nie wyklucza uzależnienia.
Znacznie ważniejsze są pytania:
Czy po rozpoczęciu używania osoba potrafi zatrzymać się zgodnie z planem?
Czy wielokrotnie próbowała ograniczyć i wracała?
Czy używa pomimo problemów?
Czy narkotyk coraz bardziej wpływa na decyzje?
Czy pojawia się silny głód?
Czy coraz większa część życia jest organizowana wokół substancji?
Szerzej opisujemy to w artykule uzależnienie od narkotyków — objawy, skutki i kiedy szukać pomocy.
„Sam sobie poradzę”
Takie zdanie może być szczere.
Wiele osób rzeczywiście próbuje samodzielnie przerwać.
Problem pojawia się wtedy, gdy historia wygląda następująco:
„Od poniedziałku nie biorę.”
Później kilka dni przerwy.
Powrót.
„Od następnego miesiąca naprawdę kończę.”
Kolejny powrót.
Po kilku miesiącach nadal słyszymy:
„Tylko dajcie mi jeszcze jedną szansę”.
Wtedy warto przestać dyskutować o samej deklaracji.
Lepiej zapytać:
„Ile razy próbowałeś już w ten sposób?”
„Co wydarzyło się podczas ostatniej próby?”
„Dlaczego tym razem ten sam plan miałby zadziałać inaczej?”
Nie chodzi o zawstydzenie.
Chodzi o konfrontację planu z doświadczeniem.
„Nie chcę do ośrodka”
To również nie zawsze oznacza odmowę każdej formy leczenia.
Osoba może wyobrażać sobie, że pierwsza rozmowa ze specjalistą automatycznie kończy się:
„Pakuj walizkę, jedziesz na sześć tygodni”.
To może budzić opór.
Tymczasem konsultacja służy właśnie temu, żeby ocenić sytuację.
Nie każda osoba potrzebuje pobytu stacjonarnego.
Może być odpowiednia terapia ambulatoryjna.
Może być potrzebny oddział dzienny.
Czasami bardziej intensywna terapia stacjonarna.
W innych przypadkach najpierw konieczna jest odpowiednia pomoc medyczna.
Dlatego można powiedzieć:
„Nie proszę cię dzisiaj o zgodę na pobyt. Proszę, żebyś zgodził się sprawdzić, jak specjalista ocenia sytuację.”
Strach przed życiem bez narkotyku
To często niewidoczny powód odmowy.
Rodzina myśli:
„Jak można nie chcieć przestać, skoro przez narkotyki dzieje się tyle złego?”
Ale substancja może pełnić dla człowieka bardzo konkretną funkcję.
Pomagać mu:
tłumić lęk,
nie myśleć,
czuć się pewniej,
radzić sobie z samotnością,
pracować,
należeć do grupy,
zasypiać,
unikać objawów odstawienia.
Dlatego pytanie:
„Dlaczego po prostu nie przestaniesz?”
może być dla niego znacznie trudniejsze, niż wygląda z zewnątrz.
Terapia nie polega tylko na zabraniu narkotyku.
Trzeba znaleźć inne sposoby radzenia sobie z tym, do czego wcześniej służyła substancja.
Wstyd
Człowiek może także odmawiać pomocy dlatego, że wejście do gabinetu oznaczałoby dla niego przyznanie:
„Nie poradziłem sobie sam”.
Szczególnie osoby, które przez lata były samodzielne, prowadziły firmę, dobrze zarabiały albo utrzymywały rodzinę, mogą doświadczać ogromnego wstydu.
Warto więc oddzielić:
potrzebowanie pomocy
od
bycia słabym człowiekiem.
Konsultacja nie jest wyrokiem.
Jest próbą profesjonalnej oceny sytuacji.
Strach przed konsekwencjami leczenia
Pacjent może pytać:
„Co z pracą?”
„Co powiem rodzinie?”
„Czy wszyscy się dowiedzą?”
„Co będzie z dziećmi?”
„Jak zapłacę rachunki?”
To realne problemy.
Jeżeli rodzina odpowiada wyłącznie:
„Teraz liczy się tylko terapia”,
człowiek może poczuć, że nikt nie bierze pod uwagę jego życia.
Warto więc potraktować te obawy konkretnie.
Co rzeczywiście można zorganizować?
Jak długo potrwa wybrana forma pomocy?
Co będzie wymagało rozwiązania przed rozpoczęciem?
Motywowanie do terapii nie polega na udawaniu, że leczenie nie wiąże się z żadnymi trudnościami organizacyjnymi.
Jak zwiększyć szansę, że osoba uzależniona zgodzi się na pomoc?
Nie istnieje jeden skrypt gwarantujący sukces.
Są jednak sposoby rozmowy, które pozwalają odejść od powtarzanego schematu:
awantura → obietnica → kilka spokojnych dni → kolejne użycie → następna awantura.
Zacznij od konkretów
Nie:
„Narkotyki niszczą ci życie”.
Tylko:
„W ciągu ostatnich dwóch miesięcy trzy razy nie byłeś w pracy po używaniu.”
Nie:
„Cały czas bierzesz”.
Tylko:
„Trzy razy mówiłeś, że kończysz, a później sytuacja się powtórzyła.”
Nie:
„Nie można ci ufać”.
Tylko:
„Wczoraj powiedziałeś, że jesteś w pracy, a później okazało się, że byłeś gdzie indziej i używałeś”.
Konkret jest trudniejszy do zamiany w spór o to:
„czy przesadzacie”.
Użyj schematu: FAKT — KONSEKWENCJA — PYTANIE — PROPOZYCJA
W poprzednim artykule o tym, jak rozmawiać z osobą uzależnioną od narkotyków, pokazaliśmy prostą strukturę rozmowy.
Przy motywowaniu do leczenia można ją rozszerzyć.
FAKT
„W ciągu ostatniego miesiąca dwa razy obiecałeś, że nie będziesz brał, a później wróciłeś do używania.”
KONSEKWENCJA
„Przez to nie byłeś w pracy i pożyczyłeś kolejne pieniądze.”
PYTANIE
„Jak ty oceniasz to, że mimo postanowienia sytuacja się powtórzyła?”
PROPOZYCJA
„Chcę, żebyśmy jutro zadzwonili na jedną konsultację. Nie musisz dzisiaj podejmować decyzji o pobycie.”
To jest propozycja konkretnego działania.
Nie wymagaj najpierw pełnego przyznania się do uzależnienia
To bardzo ważne.
Osoba może powiedzieć:
„Nie jestem uzależniony, ale faktycznie sytuacja zaczyna mnie przerastać”.
Czy naprawdę warto wtedy odpowiedzieć:
„Nie. Najpierw przyznaj, że jesteś narkomanem”?
Nie.
Jeżeli człowiek jest gotowy na konsultację, może właśnie tam zacząć dokładniej rozumieć własny problem.
Nie trzeba uzyskać idealnego wglądu przed leczeniem.
Część wglądu powstaje w trakcie procesu terapeutycznego.
W NIWIE nie pytamy tylko: „Czy chce się leczyć?”
To jedno z ważniejszych praktycznych rozróżnień.
Gotowość nie jest wyłącznie odpowiedzią:
„tak” albo „nie”.
Może wyglądać tak:
„Nie chcę terapii, ale mogę porozmawiać przez telefon.”
To już coś.
„Nie pojadę do ośrodka, ale mogę przyjechać na konsultację.”
To również krok.
„Nie uważam, że jestem uzależniony, ale chcę zrozumieć, dlaczego ciągle wracam.”
To może być bardzo dobry punkt rozpoczęcia pracy.
Dlatego przy pierwszym kontakcie w NIWIE istotne jest ustalenie:
na jaki krok pacjent jest gotowy dzisiaj?
Nie:
czy jest już idealnie zmotywowany do całego procesu.
Pytaj o wcześniejsze próby, zamiast wygłaszać wykład
Jedno z najmocniejszych pytań brzmi:
„Co wydarzyło się ostatnim razem, kiedy próbowałeś przestać?”
Za nim mogą pojawić się kolejne:
„Jak długo się udało?”
„Co wtedy było najtrudniejsze?”
„Kiedy pojawiła się pierwsza myśl o powrocie?”
„Co zrobiłeś?”
„Kto wtedy był obok?”
„Co następnym razem musiałoby wyglądać inaczej?”
Człowiek zaczyna sam analizować własną historię.
To zwykle bardziej wartościowe niż dwudziestominutowy wykład o szkodliwości narkotyków.
Nie mów: „Masz dla kogo żyć”
Zdanie:
„Masz dzieci, powinieneś dla nich przestać”
wydaje się logiczne.
Ale osoba uzależniona bardzo często już wie, że rodzina cierpi.
Może z tego powodu doświadczać ogromnego wstydu.
Jeżeli samo kochanie dzieci wystarczałoby do zatrzymania uzależnienia, wiele problemów kończyłoby się znacznie wcześniej.
Lepiej powiedzieć:
„Widzę, że dzieci są dla ciebie ważne. Jak oceniasz to, co ostatnio widziały?”
To pytanie.
Nie oskarżenie.
Używaj naturalnych momentów zwiększonej gotowości
Motywacja nie jest stała.
Jednego dnia człowiek mówi:
„Nigdy nie pójdę na terapię”.
Po kolejnym bardzo ciężkim zjeździe sam mówi:
„Ja już nie chcę tak żyć”.
Taki moment warto wykorzystać.
Nie:
„A nie mówiłam?”
Tylko:
„Skoro teraz chcesz coś zrobić, zadzwońmy od razu i umówmy konsultację.”
Podobnymi momentami mogą być:
konflikt w związku,
problem w pracy,
duży dług,
kolejna nieudana próba ograniczenia,
strach po niebezpiecznym epizodzie,
pogorszenie zdrowia.
Nie chodzi o cieszenie się z czyjegoś kryzysu.
Chodzi o to, żeby w momencie, gdy człowiek wyraźnie widzi konsekwencje, dostępna była konkretna droga do pomocy.
Nie usuwaj wszystkich konsekwencji przed rozmową o leczeniu
To trudny temat.
Rodzina pomaga, bo kocha.
Ale jeśli przez wiele miesięcy:
spłaca wszystkie długi,
usprawiedliwia każdą nieobecność,
daje kolejne pieniądze,
odbiera osobę z każdej trudnej sytuacji,
ukrywa problem przed otoczeniem,
to osoba używająca może doświadczać części konsekwencji znacznie słabiej.
Warto zadać sobie pytanie:
„Czy to, co teraz robię, pomaga mu wejść w leczenie, czy pomaga dalej funkcjonować bez zmiany?”
Nie oznacza to pozostawienia człowieka bez jedzenia czy odmowy pomocy medycznej.
Oznacza rozróżnienie pomiędzy:
wsparciem w leczeniu
a
usuwaniem konsekwencji używania.
Szerzej opisujemy ten mechanizm w artykule rodzina osoby uzależnionej od narkotyków — jak pomagać i nie przejmować kontroli.
Granica może zwiększyć gotowość do zmiany
Granica nie jest:
„Zrobię ci na złość, aż pójdziesz na terapię”.
Granica brzmi:
„To jest zachowanie, którego nie będę dalej akceptować, i to jest moja reakcja.”
Przykład:
„Nie będę już dawać ci gotówki.”
„Nie będę kłamać twojemu pracodawcy.”
„Nie zgadzam się na narkotyki w naszym domu.”
„Nie pozwolę, żebyś prowadził mój samochód po używaniu.”
„Jeżeli pojawi się przemoc, będę wzywać pomoc.”
Takie granice mają sens tylko wtedy, gdy rodzina naprawdę jest gotowa je realizować.
Puste ultimata działają odwrotnie.
Jedna realna konsekwencja jest lepsza niż dziesięć gróźb
„Jeszcze raz i wyrzucam cię z domu.”
„Jeszcze raz i odchodzę.”
„Jeszcze raz i nie zobaczysz dzieci.”
Jeżeli podobne groźby padają wielokrotnie i nic się nie zmienia, przestają mieć znaczenie.
Znacznie lepiej ustalić mniejszą, ale możliwą do realizacji granicę.
Nie chodzi o teatralny efekt.
Chodzi o zmianę rodzinnego schematu.
Pierwszy krok powinien być maksymalnie prosty
Jeżeli rodzina chce zwiększyć prawdopodobieństwo leczenia, dobrze jest wcześniej wiedzieć:
do kogo zadzwonić,
kiedy,
jak wygląda pierwsza konsultacja,
co trzeba przygotować.
Nie czekać, aż osoba powie:
„Dobrze, chcę pomocy”,
a później przez tydzień szukać placówki.
Motywacja może się zmieniać bardzo szybko.
Dlatego konkret:
„Możemy zadzwonić dzisiaj.”
jest często znacznie skuteczniejszy niż:
„To poszukaj sobie jakiegoś terapeuty”.
Co w praktyce sprawdzamy w NIWIE, zanim zaproponujemy pobyt?
Sam fakt, że osoba bierze narkotyki, nie odpowiada jeszcze na pytanie, jakiej formy leczenia potrzebuje.
Przy kwalifikacji sprawdzamy między innymi:
| Obszar | Co ma znaczenie? |
|---|---|
| Substancje | Co jest używane i czy pojawia się kilka substancji? |
| Kontrola | Czy osoba potrafi ograniczyć lub przerwać zgodnie z planem? |
| Wcześniejsze próby | Ile było prób i dlaczego kończyły się powrotem? |
| Zdrowie | Czy występują problemy fizyczne lub psychiczne wymagające osobnej pomocy? |
| Środowisko | Do jakiego domu, ludzi i sytuacji pacjent wraca? |
| Funkcjonowanie | Jak wyglądają praca, relacje, finanse i codzienne obowiązki? |
| Gotowość | Na jaki krok pacjent jest obecnie gotowy? |
Dopiero z takiego obrazu wynika dalszy plan.
Nie z samego zdania:
„Rodzina chce, żeby przyjechał”.
Kiedy ośrodek stacjonarny może być potrzebny?
Leczenie stacjonarne można szczególnie rozważyć wtedy, gdy kolejne samodzielne próby kończą się szybkim powrotem, środowisko silnie sprzyja używaniu, osoba traci kontrolę i nie jest w stanie realizować leczenia w zwykłych warunkach.
Znaczenie mogą mieć także używanie wielu substancji, problemy psychiczne i coraz większy chaos w codziennym życiu.
Nie istnieje jednak zasada:
„Narkotyki = ośrodek”.
Dobór pomocy powinien wynikać z oceny konkretnej sytuacji.
Więcej na ten temat opisujemy w artykule ośrodek leczenia narkomanii — kiedy potrzebny jest pobyt stacjonarny oraz kiedy osoba uzależniona od narkotyków potrzebuje ośrodka.
Pierwszy kontakt z NIWĄ nie oznacza automatycznie rozpoczęcia pobytu
To informacja, którą warto przekazać osobie bojącej się leczenia.
W Ośrodku NIWA pierwszy kontakt służy uporządkowaniu sytuacji i wstępnemu ustaleniu dalszego postępowania.
Nie oznacza automatycznie:
„jutro przyjeżdżasz na wielotygodniowy pobyt”.
Ważne jest rozpoznanie problemu, aktualnego stanu pacjenta i jego możliwości uczestniczenia w terapii.
W zależności od sytuacji kolejnym krokiem może być dalsza konsultacja, odpowiednia pomoc medyczna, leczenie ambulatoryjne albo intensywniejsza terapia.
Więcej o samym procesie znajduje się na stronie terapii uzależnień.
Co zrobić, jeśli osoba nadal mówi „nie”?
To najtrudniejszy moment.
Rodzina wykonała rozmowę zgodnie z planem.
Przedstawiła fakty.
Zaproponowała konsultację.
A odpowiedź nadal brzmi:
„Nie.”
Nie oznacza to, że trzeba natychmiast rozpocząć jeszcze mocniejszą rozmowę.
Można powiedzieć:
„Rozumiem, że dzisiaj odmawiasz. Moja propozycja pomocy pozostaje aktualna. Jednocześnie ja od dzisiaj zmieniam kilka rzeczy.”
I przejść do granic.
To bardzo ważne:
odmowa osoby uzależnionej nie odbiera rodzinie prawa do zmiany własnego zachowania.
Bliscy mogą zacząć terapię wcześniej niż osoba uzależniona
To jeden z najbardziej niedocenianych elementów.
WHO/UNODC wskazują, że istnieją podejścia rodzinne wykorzystywane nawet wtedy, gdy sama osoba używająca odmawia uczestniczenia w terapii.
Bliscy mogą więc pracować nad:
komunikacją,
granicami,
własnymi reakcjami,
zachowaniami podtrzymującymi problem,
bezpieczeństwem,
i sposobem reagowania na kolejne momenty gotowości.
W NIWIE w środy o godzinie 18:00 odbywa się grupa wsparcia, a równolegle prowadzona jest osobna grupa dla rodzin i bliskich osób uzależnionych.
Nie trzeba więc czekać biernie na dzień, w którym osoba sama stwierdzi:
„Potrzebuję terapii”.
Czego nie robić, próbując nakłonić do leczenia?
Najczęściej warto unikać pięciu błędów:
Rozmowy podczas odurzenia lub silnego pobudzenia.
Zawstydzania i wyzywania.
Pustych ultimatum, których rodzina nie realizuje.
Prowadzenia wielogodzinnego sporu o słowo „uzależnienie”.
Rozwiązywania za osobę wszystkich konsekwencji, a następnie oczekiwania, że sama uzna sytuację za kryzysową.
Największym celem nie jest doprowadzenie do perfekcyjnego przyznania:
„Tak, jestem uzależniony”.
Celem jest rozpoczęcie działania.
Kiedy nie próbować nakłaniać, tylko reagować?
Istnieją sytuacje, w których rozmowa o dobrowolnym leczeniu schodzi na dalszy plan.
Dotyczy to między innymi:
utraty przytomności;
bardzo wolnego lub nieprawidłowego oddychania;
drgawek;
ciężkiej psychozy;
bardzo wysokiej temperatury i ciężkiego splątania;
silnego bólu w klatce piersiowej;
próby samobójczej;
bezpośredniego zagrożenia życia;
przemocy stwarzającej realne niebezpieczeństwo.
Wtedy priorytetem jest bezpieczeństwo.
Przy bezpośrednim zagrożeniu należy zadzwonić pod 112.
Rodzina nie powinna ryzykować własnego bezpieczeństwa, próbując za wszelką cenę przeprowadzić „idealną rozmowę o terapii”.
Jak wygląda dobra propozycja leczenia?
Zamiast:
„Masz się leczyć.”
można powiedzieć:
„Widzę, że kilka razy próbowałeś przestać i sytuacja wraca. Nie chcę się dzisiaj kłócić o to, jak nazwać ten problem. Chcę, żebyś zgodził się na jedną konsultację ze specjalistą. Nie musisz teraz decydować o pobycie. Porozmawiajmy z kimś, kto zawodowo zajmuje się uzależnieniami, i zobaczmy, jaki krok ma sens.”
Jeżeli osoba odpowiada:
„Nie potrzebuję tego”,
można dodać:
„Rozumiem, że ty oceniasz sytuację inaczej. Ja widzę jednak konkretne konsekwencje i nie będę dalej zachowywać się tak, jakby nic się nie działo. Pomoc pozostaje dostępna, ale od dzisiaj zmieniam też kilka swoich zasad.”
To już nie jest błaganie.
Nie jest też atakiem.
Jest jasnym stanowiskiem.
Co, jeśli zgodzi się tylko dlatego, że rodzina postawiła granicę?
To wcale nie musi oznaczać, że terapia nie ma sensu.
Motywacja nie zawsze zaczyna się od głębokiego:
„Chcę zmienić swoje życie”.
Czasami pierwszym powodem jest:
„Nie chcę stracić związku”.
„Boję się utraty pracy.”
„Rodzice nie będą już spłacać długów.”
„Muszę coś zrobić.”
To jest motywacja zewnętrzna.
Może stać się punktem wejścia.
W terapii można później pracować nad tym, żeby człowiek zaczął odnajdywać również własne powody zmiany.
Dlatego nie trzeba odrzucać leczenia tylko dlatego, że początkowa decyzja nie była idealnie „wewnętrzna”.
Komentarz specjalisty
„Rodziny często pytają, jakie jedno zdanie mają powiedzieć, żeby osoba uzależniona zgodziła się na terapię. Takiego zdania nie ma. Znacznie ważniejsze jest to, jak rodzina funkcjonuje pomiędzy kolejnymi rozmowami.
Jeżeli po każdym użyciu bliscy spłacają długi, tłumaczą nieobecności i szybko wycofują wcześniejsze granice, sama rozmowa o leczeniu może mieć coraz mniejsze znaczenie.
Warto też pamiętać, że pacjent nie musi być od początku w stu procentach przekonany. Czasami pierwszy krok to tylko zgoda na konsultację. Właśnie podczas takiego spotkania można zacząć pracować nad ambiwalencją i pytaniem, co człowiek zyskuje przez używanie, a co coraz bardziej przez nie traci.
Najważniejsze jest przejście od kolejnych obietnic do konkretnego działania.”
mgr Anna Moskal
specjalistka psychoterapii uzależnień, terapeutka Ośrodka NIWA

Autor merytoryczny: mgr Anna Moskal
Certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, terapeutka i pedagog związana z Ośrodkiem NIWA. W pracy koncentruje się między innymi na praktycznych aspektach terapii, komunikacji z osobą uzależnioną, stawianiu granic oraz wsparciu rodzin i bliskich.
FAQ — najczęściej zadawane pytania
W zwykłej sytuacji leczenie dorosłej osoby uzależnionej od narkotyków jest dobrowolne i wymaga jej zgody. Rodzina może natomiast zwiększać szansę podjęcia pomocy poprzez właściwą rozmowę, konsekwentne granice, ograniczenie zachowań osłaniających używanie i zaproponowanie konkretnej konsultacji.
Najlepiej mówić o konkretnych zachowaniach i konsekwencjach. Zamiast przekonywać ją przez godzinę, że jest uzależniona, można zaproponować jedną konsultację i zapytać, co wydarzyło się podczas wcześniejszych prób przerwania używania.
Czasami realna konsekwencja może zwiększyć gotowość do zmiany. Puste ultimata powtarzane bez późniejszego działania zwykle tracą znaczenie. Granica powinna przede wszystkim określać, co zrobi osoba bliska, a nie służyć jako groźba.
Tak. Bliski może najpierw skonsultować sytuację samodzielnie, przygotować rozmowę i ustalić własne granice. Nie oznacza to jednak rozpoczęcia terapii dorosłej osoby bez jej udziału.
Jej udział i zgoda mają zasadnicze znaczenie, ale nie musi już przed pierwszą konsultacją posiadać pełnej, stabilnej motywacji. Człowiek może rozpocząć kontakt z pomocą pod wpływem rodziny lub konsekwencji i dopiero później rozwijać bardziej wewnętrzną motywację do zmiany.
Można go rozważyć między innymi przy kolejnych nieskutecznych próbach, wyraźnej utracie kontroli, środowisku stale związanym z narkotykami i niemożności skutecznego korzystania z terapii w zwykłych warunkach. Odpowiednią formę pomocy powinno się ustalić podczas kwalifikacji.
Podsumowanie
Pytanie:
„Jak nakłonić narkomana do leczenia?”
nie ma odpowiedzi w postaci jednego zdania czy psychologicznego triku.
Rodzina może jednak zrobić bardzo dużo.
Może przestać powtarzać rozmowę, która od miesięcy nie działa.
Może zacząć od faktów zamiast etykiet.
Może pytać o wcześniejsze próby.
Może wykorzystać moment, kiedy osoba sama doświadcza konsekwencji.
Może przygotować konkretną konsultację.
Może przestać finansować część skutków używania.
Może ustalić granice.
I może sama skorzystać z pomocy, nawet jeśli osoba uzależniona nadal odmawia terapii.
W NIWIE jednym z najważniejszych pytań nie jest:
„Czy pacjent jest już całkowicie zmotywowany?”
ale:
„Na jaki realny krok jest gotowy teraz?”
Dla jednej osoby będzie to leczenie stacjonarne.
Dla innej konsultacja.
Dla jeszcze innej pierwsza uczciwa rozmowa o tym, dlaczego kolejne próby kończą się dokładnie tak samo.
Nie każdy z tych kroków od razu rozwiązuje problem.
Ale pierwszy wykonany krok ma większą wartość niż dziesiąta obietnica:
„Kiedyś coś z tym zrobię.”
Źródła merytoryczne
Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom — Leczenie osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych oraz ich bliskich.
Informacje dotyczące dobrowolności leczenia osób dorosłych, dostępnych form terapii oraz poradnictwa i psychoterapii dla rodzin i bliskich.
World Health Organization / United Nations Office on Drugs and Crime — International Standards for the Treatment of Drug Use Disorders.
Standardy dotyczące etycznego i dobrowolnego leczenia, podejść motywacyjnych oraz pracy z rodziną, także w sytuacjach, w których osoba używająca odmawia uczestnictwa w terapii.
Substance Abuse and Mental Health Services Administration — How to Talk to Someone About Help for Mental Health & Substance Use.
Rekomendacje dotyczące pytań otwartych, aktywnego słuchania, unikania osądzania oraz świadomości, że do podjęcia leczenia może prowadzić więcej niż jedna rozmowa.
Substance Abuse and Mental Health Services Administration — Starting the Conversation: Supporting a Loved One Dealing with Mental and/or Substance Use Disorders.
Materiały dotyczące wyboru właściwego momentu rozmowy, jasnego wyrażania obaw i oferowania konkretnej pomocy.
SAMHSA — Substance Use Disorder Treatment and Family Therapy, TIP 39.
Opracowanie dotyczące wpływu uzależnienia na rodzinę, komunikacji, granic oraz możliwości wykorzystywania pracy z rodziną w procesie zdrowienia.
